wtorek, 4 marca 2014

Miś Huggy / Huggy the Teddy Bear


Witam Kochane!

Chyba Wam nie pisałam, ze mój mąż ostatnio złapał ospę wietrzną... Śmialiśmy się, że zachorował na przypadłość przedszkolaków, ale fakt, że w jego wieku nie przechodzi się łatwo tej dolegliwości, więc nie ma co się nabijać ;) Gorączka, dreszcze, osłabienie, no i kilkaset (dosłownie) krost!!! A wszystko to trwało ponad tydzień... Ja przechodziłam tę chorobę w podstawówce (jak i inne zakaźne paskudztwa), więc nie obawiałam się o swoje zdrowie, ale o moją dwu i pół letnią córeczkę jak najbardziej... Początkowo wydawało się, że dzielnie broni się przed zakażeniem, ale w sobotę zauważyłam pierwszą krostkę... No i się zaczęło... Wczoraj wieczorem już miała wysyp, a dziś rano... Szkoda słów!!! Jest cała pokryta małymi bąbelkami! Ospa nie oszczędziła nawet buzi i powiek!!! Biedactwo - wszystka ją swędzi, jest cała posmarowana białym "mazidłem", osłabiona... Jak tu powstrzymać dziecinkę przed drapaniem, skoro mój mąż ledwo dawał radę... Ach... Niby lepiej, że teraz ją dorwało, ale to ciężka sytuacja :( A czy Wy macie jakieś doświadczenia / wspomnienia związane z tą chorobą?

Przez to wszystko nieco spowolniłam ze swoimi robótkami, ale nie zaprzestałam, o nie!

Oto kolejny Miś Huggy:


Tym razem, na życzenie, jest jasnoróżowy, a oczka i nosek ma wyszyte, gdyż ma trafić do maleństwa :) Oczywiście ma szew wzdłuż główki oraz brzuszka, a także kilka blizn na całym ciele :) To przecież jego znak rozpoznawczy ;) Dodałam jeszcze dużą, różową kokardkę w białe groszki i misiaczek powędrował w świat ;)

Jego pierwowzór znajdziecie TUTAJ. Pierwsze egzemplarze w kolorach brązu oraz szarości z zaciskowymi, owalnymi oczkami oraz różowym noskiem :)


A na koniec plakat konkursowy - jeśli macie ochotę wziąć udział w zabawie i wygrać Misia Spencera zapraszam na Facebooka :) Konkurs zorganizowany z okazji przekroczenia 2 000 fanów na Fanpage :) Z tego, co widzę, na Blogu tez powinnam coś zorganizować, gdyż 200 Obserwatorów tuż , tuż ;)


A propos Obserwatorów - w tym tygodniu wśród grona Obserwatorów witam aż osiem nowych osób (pośrednio chyba dzięki moim Kolorowym Króliczkom, których zdjęcie na FB w zeszłym tygodniu obiegło spory kawałek świata!!!): kaMir, Aśkę D., Patricię Ribbers-Prins, Anke, Justynę Zielińską, Kuferek z pasją, Ewę Rostkowską oraz TheDeliratio :) Super, że jesteście - zapraszam do czytania, oglądania i komentowania :)

Miłego tygodnia!

20 komentarze:

Kasia J. pisze...

Cudowny misio ;-) Pięknie wygląda w tym kolorze.
Mojej córci został ślad po ospie na buzi... dlatego bardzo nie lubię tej choroby. Mimo, że sama nie chorowałam :-)
Pozdrawiam serdecznie.

millaneart pisze...

można rozcienczyc nadmanganian potasu i smarować krostki nawet kilka razy dziennie, lekarka mowila ze biale mazidło tylko zatyka krostki a nadmanganian jednak szybko wysuszyl i po trzech dniach od pierwszej krostki spokoj ze swędzeniem i wskazany codziennie prysznic plus odpowiednie leki na zahamowanie odruchu swędzenia i dalszego rozwoju choroby, i nie wolno się przeziebic ale to chyba większość już wie. zycze dużo sił i zdrówka

millaneart pisze...

Różowy miś Huggy jest słodziak! i do twarzy z ta kokardka:)

Stokrotka pisze...

śliczny misio :) , niestety udziału w konkursie nie wezmę gdyż z uporem osła odmawiam posiadania konta na fb :) , a co do ospy to kurcze miałam styczność 2 razy mogłam się zarazić i nic
pozdrawiam serdecznie

Ewa Urban pisze...

Śliczny misiaczek :-) :-) :-)

Beva pisze...

Jak ja lubię róż... Przesłodki misiaczek :)
Ja ospę przechodziłam w wieku 12 lat i bardzo ciężko było. Pamiętam, że musiałam cały czas mieć skarpetki na rękach, żeby nie rozdrapywać krostek. Moja córka miała ospę w wieku jakiś 5 lat, przeszła ją w miarę łagodnie ale zostało jej niestety sporo blizn.

Lex pisze...

Śliczny ten miś!

Beata M. pisze...

Niestety przebycie ospy wietrznej to nie musi być koniec złych doświadczeń. Ten sam wirus wywołuje jeszcze oprócz ospy wietrznej chorobę zwaną półpasiec. To podobno taka ospa dla dorosłych. Ale mając taki talent do robienia pięknych rzeczy z pewnością z każdą przeciwnością sobie poradzisz. Dużo zdrówka dla Ciebie i rodzinki.

ashki pisze...

Misiaczek jest przesłodki w tym różu. Współczuję choróbska i zdrowia życzę. Ja pamiętam, że strasznie mnie swędziało i tata się strasznie denerwował jak się drapałam. To były czasy kiedy raczej mama z nami zostawała w czasie choroby ale wtedy akurat trafiło na tatę.

nuta pisze...

mam również niezapomniane wspomnienia związane z ospą:) Byliśmy na wyjeździe w okresie bożonarodzeniowym i dzieciaki jeden po drugim się "obsypywały", nie mogły iść z nami na sylwestra, a najstarszy chorował najgorzej!!!! RóŻowy misiek jak najbardziej dla dziewczynek!!! Pozdrawiam!

Agnieszka S. pisze...

Biedactwo.. To Twojej Małej należy się misio!! ;) Ja na szczęście mam już ospę za sobą i chyba za bardzo mnie nie wymęczyła, bo tego nie pamiętam - mam jedynie małą bliznę na pamiątkę :/

Janusz B. pisze...

Współczuję mężowi i córeczce .
Ja pamiętam tylko że miałem aż trzy kropki i wszystko.
Tak więc co do leczenia niestety nie wiem nic.
Misiek jest świetny !!! Wspaniały prezencik dla dziewczynki.
Pozdrawiam :)

kasia pisze...

Jak zwykle super szydełciaki:)Co do ospy to doświadczenie z racji zawodu jak i własnych dzieci mam spore:)Przeciwświądowo można podać na noc(bo wywołuje senność) syrop diphergan lub hydroxizinum-oczywiście po konsultacji medycznej:)Pozdrawiam i życzę zdrówka:)

Justyna Zielińska pisze...

Prześliczny miś, jak zresztą wszytko, co wychodzi spod Twoich łapek :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie: www.szydelkowo-sutaszowo.blogspot.com

aniutka_85 pisze...

Ja już ospę przeszłam, ale moją córeczkę pewnie też to będzie czekało :( Życzę dużo dużo zdrówka. A króliczek uroczy :)

Luluu pisze...

My na ospę szczepiliśmy.Miś w różu jest tak piękny,delikatny jak kwiatuszek :)

Ewa Rostkowska pisze...

Słodki misiaczek taki w sam raz do przytulania :) Zdrówka życzę...

Zuza pisze...

Ja, w wieku ok. 10 lat miałam polpasca. Wg mnie jest to gorsze niż ospa

Anonimowy pisze...

Różowy zdecydowanie ładniejszy:-) a ospę żle wspominamy najpierw Domiśka po 2 tygodniach Kamil a po 2 dniach ja, szło oszaleć oczywiscie ja najgorzej o przechodziłam. Malowaliśmy się czymś fioletowym i wszystko w domu było tym usmarowane. Pozdrawiamy.

FUSIK pisze...

Oj paskudne choróbsko.... Daniel dostał wysypki w swoje urodziny !!!! i całą imprezę trzeba było odwołać ( potem jedliśmy mięso przez 2 tyg !!!! bo miał być gil na działce ) a dodatkowo dzień później mieliśmy wyjechać na wakacje i też poszły w zapomnienie ... ale dobrze że o tej porze roku ,,,, Daniel miał przełom czerwca/ lipca i były mega upały !!! a na słońce nie wolno wychodzić ..... Ulcię zaszczepiłam po doświadczeniach mojej koleżanki z córeczką - tez była obsypana WASZĘDZIE i strasznie cierpiała...
a miś jest moim ulubieńcem :-)

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny :)